wesele

Czym nie karmić gości weselnych?

Jesteśmy w Polsce. Wizytówką polskiego wesela jest „wódka i zagryzka”. Wstydem jest wypuścić swoich gości głodnych. Dania powinny być dobrze przemyślane i profesjonalnie dobrane. Muszą zadowolić wszystkich gości. Na jakie dania powinniśmy uważać, a których lepiej nie podawać? Przyjrzyjmy się temu tematowi.

Gorący rosół

Polski, złocisty rosół… Dla innych to obowiązek, dla drugich przestarzała tradycja. To, że rosół pojawia się na weselnych stołach nie jest żadną nowością. Ba, jest zupą serwowaną najczęściej. Dlaczego jednak nie jest najlepszym wyborem? Rosół jest zwyczajnie niepraktyczny w jedzeniu. Zupa w formie wodnej chętnie rozlewa się po wieczorowych strojach, a za długi makaron nie zawsze jest łatwym kąskiem do zjedzenia. Ciężko wyglądać elegancko i odświętnie siorbiąc gorący bulion. Dobrą alternatywą są zupy w formie kremowej- są gęste, dzięki czemu je się je wygodnie i trudniej się nimi ubrudzić. Jest jeden problem- co powie rodzina, gdy nie podamy rosołu? To już wie tylko para młoda.

Ryba

ryba

Ryby, które są traktowane profesjonalnie mogą wzbudzić wiele pozytywnych emocji przy ich konsumowaniu. Niestety, nie każdy kucharz wie, jak dobrze rybę filetować, lub przyprawić. To jeden szkopuł. Drugi to skrępowanie gości. Każdy kiedyś słyszał, że ryby nie je się, jak schabowego. To fakt. Ale informacja, jak ją jeść już nie u wszystkich jest zakodowana. Pojawia się dylemat w oczach- „iloma widelcami jeść?”, „czy mogę użyć noża? Tego z ząbkami, czy bez? Ah, ten bez jest chyba do masła…”, „który widelec z kolei nie połamie ewentualnych ości?”. I właśnie, nieszczęsne ości… Zmora spokojnego posiłku. Łatwo zauważyć, że mięso ryby nie jest najlepszym pomysłem na danie
weselne.

Owoce morza

Tutaj warto wrócić do pierwszego zdania artykułu. Dokładnie- jesteśmy w Polsce. I na nasze możliwości rynkowe może i jesteśmy w stanie zdobyć owoce morza dobrej jakości, ale są na tyle mało spopularyzowane, że nie każdy jest przekonany do ich jedzenia, bądź ma alergię. Też każdy owoc rządzi się swoimi zasadami- należy wiedzieć co jest jadalne, a co nie. Łatwo jest też o pomyłkę, co poskutkuje zrażeniem się do dalszego jedzenia i równie łatwo można się nimi zatruć. A zatrucie owocami morza potrafi być wyjątkowo ostre. Lepiej nie ryzykować.

Dania wegetariańskie

Każdy naród biegnie za modą. Z tego powodu i u nas popularne stają się okrojone preferencje żywieniowe. Coraz większym faux pas staje się ich nieuszanowanie. Niestety ryzykownym jest solidaryzowanie wszystkich gości z tymi kilkoma, które np. nie jedzą mięsa. Lepszym rozwiązaniem jest dopasowanie menu tak, aby osoby nie mające ochoty na mięso mogły wybrać danie alternatywne, co pomoże uniknąć niesmaku innych gości z braku składniku, który najprawdopodobniej lubią najbardziej.

Złoty środek

food2

Złoty środek niestety nie istnieje, gdy chcemy dogodzić każdemu z zaproszonych gości. Można jednak do niego się zbliżyć znając naszych gości i wiedząc, co lubią, a co nie. Zauważa się coraz częściej, że nie podaje się jednego, konkretnego dania, a składniki, z którego można dobrać sobie ulubione jedzenie. To rozwiązanie, które może okazać się skuteczne. W rozterce o ilość jedzenia mamy jedno rozwiązanie- DUŻO. I wszyscy będą zadowoleni.

Przy współpracy z https://zielinskiart.pl/bizuteria-na-zamowienie-warszawa/, gdzie można zamówić pierścionki zaręczynowe na zamówienie.